wtorek, 17 września 2013

Serweta cz.2 i ostatnia.


Zrobiona, wyprana, naciągnięta i jest:


 świetnie nadaje się do picia kawy:


i w ogóle całkiem jestem z niej zadowolona :-)



czwartek, 22 sierpnia 2013

Okrągła serweta cz.1

Dawno temu upolowałam na allegro stolik kawowy, stół właściwie, piękny, okrągły, stary,  i absolutnie zbyt duży do dawnego mieszkania, ale kosztował 40 zł i nie mogłam się powstrzymać. Odstał swoje u moich rodziców, kwestię transportu pominę milczeniem (ale zainteresowani wiedzą, w ile bagażników się nie zmieścił:-)), w końcu po zmianie lokum trafił na swoje miejsce. I brakowało na niego odpowiedniej serwety, bo wszystkie dotychczas zrobione przeze mnie są albo prostokątne albo owalne.

Wzór idealny do szydełkowania przy wieczornym seansie, więc nawet szybko jej przybywa.


Nici to jak zawsze moje ulubiona kremowa, cienka Muz, szydełko 0,75


Pod serwetą widać fragment mojego stołu:-)

sobota, 3 sierpnia 2013

Wakacyjne lenistwo:-)

Jestem, żyję, nareszcie na urlopie:-)

Wbrew ciszy na blogu robótkowo nawet się dzieje, kolejka rzeczy do pokazania zrobiła się całkiem długa, wyciągnęłam aparat, porobiłam zdjęcia i teraz się bójcie, bo  zamierzam wszystko pokazywać, po kolei!:-)

Na pierwszy ogień ciąg dalszy serwety z poprzedniego wpisu, przybyło trochę elementów, a żeby zobaczyć jak to będzie wyglądać "na gotowo", to ten kawałek jest już naciągnięty i wyprasowany:




Rozmiar docelowy ma pasować na duży stół, więc jeszcze go przybędzie:-)

A w kolejce do pokazania czekają poprzedni obrus z elementów, serduszka, odkopane z dna pudła sześciokąty, filetowa serweta na mój kawowy stolik i nowy krzyżykowy obrazek. Tak, że uwaga, wróciłam:-)



niedziela, 26 maja 2013

Znowu szydełko.

Nie, nie utonęłam pod tym śniegiem:-) Powracam z otchłani:-) Jeszcze chyba nigdy nie miałam tak długiej przerwy w blogowaniu... Robótek nie zarzuciłam, skurczył mi się tylko czas na nie i zupełnie straciłam wenę na robienie fotek...
Ale powracam! Zachwycam się wiosną, walczę z moimi ogródkami, jednym wielkim i drugim malutki, tym przed domem, nowym i koszmarnie zapuszczonym, gdzie planuje wszystko do nowa, a to jak wiadomo oznacza totalną demolkę:-) Ale plan zagospodarowania już jest, teraz trzeba go tylko systematycznie realizować.
W ramach dokształcania się w tematach ogrodniczych zwiedzam pobliskie szkółki ogrodnicze i ogrody pokazowe. Jak się okazuje mnóstwo ich w okolicy, a że właśnie kwitną azalie i rododendrony, to widoki są przecudne.
A więc po kolei, najpierw nowa robótka:



Szydełkowa serweta z elementów, na razie początek, nici: czeski Kordonet 30, kolor biały, szydełko 1 mm.

A kilka widoków z ogrodów, które ostatnio odwiedziłam:
na pierwszy ogień widoczki z Ogrodu Japońskiego w Pisarzowicach




 i jeszcze moje ulubione rododendrony i azalie, tym razem ze Szkółki Krzewów Ozdobnych, również w Pisarzowicach





piątek, 5 kwietnia 2013

Koniaków i ta %^$#@ zima

Miałam się powstrzymać od pesymistycznych wpisów zimowych, bo przecież taka aura to miał być chwilowy wypadek przy pracy pani Wiosny.... A tymczasem to? Już prawie tydzień pogoda wcale nie wiosenna, wprost przeciwnie, takiego śniegu, to przez większość zimy nie było...
Co prawda niektórzy już dwa sezony zapowiadają, że "Winter is coming...", ale ja się pytam, żeby tak na poważnie fundować ludziom małą epokę lodowcową na powitanie trzeciej serii, to już chyba przesada, prawda? :-)

 

Zimowy ogródek w kwietniu wygląda tak: 


pod śniegiem zniknęło wszystko, co miało odwagę zakwitnąć: przebiśniegi, krokusy, lub wykiełkować...


i mimo temperatury powyżej  zera, to białe cholerstwo wciąż jest...


Z przyjemniejszych rzeczy:
Serwetka do wielkanocnego koszyka, nie jest nowa, ale jeszcze jej nie pokazywałam.
Wzór stylizowany na koronkę koniakowską, z jakiejś starej polskiej gazety.
Z danych technicznych: średnica około 40 cm, elementy robione osobno, a potem łączone, szydełko, jakieś potwornie cieniutkie, z racji tego, że serweta jest robiona z nici do szycia maszynowego, podwójnej.


 Miało być cienko, zwiewnie i naprawdę koronkowo i chyba wyszło:-)
 


niedziela, 24 marca 2013

Zapomniany Meowth

No właśnie... jego pokemonowa koleżanka została pokazana już dawno temu, a biedny Meowth mimo, że powstał nawet ciut wcześniej nie.

W związku z tym, że zaliczył właśnie pranie i znowu wygląda wyjściowo, może pokazać się publicznie:-)

Panie i panowie, przed Wami Meowth we własnej osobie:


i z bliska:


 dookoła ramki z bawełny w trzech kolorach, postębnowane po szwach maszynowym zygzakiem w kolorze brązowym.

Właściciel zadowolony, domaga się kolejnej poduchy:-)


poniedziałek, 4 marca 2013

Zemsta Miecia

Miecio straszny człowiek jest... jak on sobie coś postanowi to koniec świata... Można odkładać, mówić, że się nie umie, że nie ma w domu materiałów, nic nie pomaga... Jak Miecio wymyśli, to pozamiatane... Zresztą co ja wam będę mówić, same wiecie:-)

Miecio wymyślił sobie bransoletki.

Najpierw czerwoną, tak na próbę, żeby zobaczyć o co chodzi z tymi koralikami, w końcu szydełko, to pierwsza technika jakiej się nauczyłam


 no to ma, ale gdzie tam, żeby to wystarczyło....

drugiej sobie zażyczył, że niby jak umiem jednokolorową, to i z dwoma sobie poradzę:



i obydwie na raz: czerwona na czarnej:


i czarna na czerwonej



a Miecio marudzi teraz o takiej z 5 kolorów...:-)


niedziela, 17 lutego 2013

Kręcę sobie... :-)

No cóż, rozmowy i wizyty u Orin nie kończą się niczym dobrym...:-)  Zawsze wracam od Niej z postanowieniem, że muszę czegoś nowego spróbować... Tak, że siostra, dzisiejszy wpis to Twoja wina:-)

Zakupiłam młynek dziewiarski i mam wrażenie, że będzie w częstym użyciu.
Testuję włóczki, kordonki i co tam jeszcze się da wsadzić do młynka.

Młynkowy naszyjnik, numer 1: 


i z bliska:


Włóczka to przepiękny wielokolorowy turecki akryl Naska Premier Everyday Colorful, który w dotyku wcale nie przypomina akrylu: jest mięciutki, nie skrzypi, ma piękny połysk, cena również nie zwala z nóg.

niedziela, 27 stycznia 2013

UB Design "Sommer Memory"

 Tym razem na słodko i różowo:-)

 Czy już pisałam, że lubię samplery?
 

W oryginale serduszka znajdują się w passepartout, ja dodałam kolorowe wyszywane ramki.

Coś mi się widzi, że rok 2013 będzie rokiem samplerów:-)

niedziela, 13 stycznia 2013

Szydełkowa serweta cz.3

W ramach wykańczania UFO-ków wyciągnęłam moja szydełkową serwetę, o tą: klik, klik.
Od ostatniej prezentacji minęło trochę czasu, ale nie znaczy to, że cały czas przeleżała w zapomnieniu, o nie:-) wprost przeciwnie w ciągu tego pół roku z serwety zrobił się całkiem spory obrus, 7 na 11 elementów, co daje jakieś 120 na 170 cm, plus obramowanie, które właśnie powstaje.


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ostatni post... w tym roku

i pierwszy w grudniu...
Nawet nie wiem kiedy przeleciał czas od ostatniego wpisu. O mało co grudzień pozostałby bez wpisu:-)

Na wielu blogach podsumowania, plany na przyszłość i życzenia.
U mnie tylko to ostatnie:-)

Życzę Wam, żeby Nowy Rok był lepszy niż ten, żeby spełniły się Wasze plany i marzenia, żebyście mieli mnóstwo czasu na swoje pasje.

Robótkowo: dokończyłam ubiegłoroczny SAL świąteczny.


Brakował mu dosłownie kilku krzyżyków i backstitchy.

czwartek, 22 listopada 2012

Operacja dom

Znikło mi się na dłuższą chwile z blogowego świata, ale mam nadzieję, że już wracam:-)
Powód... jak zwykle jesienią u mnie: nawał pracy, ale nie tylko.... jakby atrakcji było mało, zafundowaliśmy sobie przeprowadzkę do nowego domu.
 

Może nie tak małego jak ten, ale niewiele większego:-)


Wciąż się rozpakowuję, wciąż szukam rzeczy w pudłach.


 Robótkowo wszystko poszło w odstawkę, dopiero teraz powoli znajduję wszystkie moje przydasie:-)

 Domek breloczek haftowany na Aidzie 18, muliny DMC, dopierane na oko.


A tu z pudełkiem zapałem widać jego rzeczywiste rozmiary.

środa, 3 października 2012

Znowu zarosło pajęczynami....

miał być Meowth, ale pokemon jeden nie chce się wziąć i sam sfotografować... a kiedy ja wracam, do domu to panują już egipskie ciemności.
Tradycyjnie jesień to dla mnie pora zwiększonej aktywności zawodowej, obowiązków dodatkowych mnóstwo, ale w tym roku trafiła mi się szczególna kumulacja, w efekcie wychodzę z domu po ciemku, wracam po ciemku i liczę dni do grudnia, kiedy będę mogła odsapnąć i oddać się słodkiemu lenistwu...
Robótkowo kiepsko... leżą rozkopane wszystkie zaczęte projekty, czasem nawet jednego krzyżyka czy słupka nie ma siły zrobić... pocieszam się tym, że grudzień coraz bliżej i wtedy nadrobię:-)
Na razie zaległa pamiątka ślubna, wciąż jeszcze nie skończona...

Znienawidzone przeze mnie backstitche zastąpiłam malutkimi koralikami i jest moim zdaniem lepiej niż w oryginale.

sobota, 8 września 2012

Gardevoir, tym razem solo.:-)

Obiecane poduchy, a właściwie jedna, bo druga po wakacyjnych wojażach wymaga prania:-)

Kropeczki w roli głównej, białe, zielone i czerwone, kolory narzucone przez haft, nic innego w mojego zapasu tkanin tu nie pasowało.


Aplikacje przyszywane maszynowo, część zwykłym zygzakiem, część falą, która jakoś tak skomponowała mi się z rozetką.


A Meouwth jutro ląduje w praniu i niebawem dokonam prezentacji:-)

środa, 22 sierpnia 2012

Ślubny obrazek cz. 1


Ślub co prawda już był, ale mnie nie dane było na nim być z powodu bliskiego (zbyt bliskiego) spotkania z osą...
Ale pamiątkowy obrazek będzie:-)
Malutki, delikatny i mam nadzieję, że mało spotykany.
Na razie mam tyle:


mniej więcej 1/3.

Tradycyjnie kremowa aida 18, mulina DMC 801 i 807, do tego dojdzie jeszcze jeden kolor, na razie nie wybrany.

środa, 15 sierpnia 2012

Meowth i Gardevoir, cz. 2

Coś nie za dobrze u mnie z systematycznością na blogu ostatnio... Jeden wpis w miesiącu, to nawet jak na mnie dramatycznie mało... Żeby jeszcze nie było co pokazać, ale gdzie tam, dłubię coś cały czas, w końcu mam urlop, więc mogę:-) Zdjęcia też niby zrobione, ale żeby tak same chciały się wrzucać do kompa i publikować na blogu...

Pokemony skończone, prezentują się tak:

Meowth w całej okazałości:


Gardevoir:



i jeszcze oba razem:


Oba hafty powędrowały na poduchy, zdjęcia niebawem, bo dzieci zabrały je na wakacyjny wyjazd:-)

środa, 25 lipca 2012

Meowth i Gardevoir, cz. 1

Zgadnie ktoś co się pojawi w tym poście?
Rodzice pewnie zgadną:-)
Na specjalne życzenie moich dzieci powstają właśnie Meowth i Gardevoir.
Na razie jest tyle:

Aida 18, motyw ma ok 13 cm wysokości, mulina DMC, kolory dobierane na oko.

A tu oryginały: Meowth pochodzi stąd, a Gardevoir stąd.

środa, 27 czerwca 2012

Szydełkowa serweta cz 2

Minął prawie miesiąc od ostatniego posta. Prawdę mówiąc nie ma zielonego pojęcia jak to się stało!:-)
Kiedy minął ten miesiąc?
Lubię kiedy dużo się dzieje, lubię mieć coś do roboty, ale ostatnio chyba było tego za dużo...
Ilość obowiązków chyba przerosła moje siły, bo od kilku dni siedzę w domu chora. Ja, która nawet zimą rzadko kiedy choruje...Tak, że na razie łykam tabletki, odsypiam i coś tam robótkuje.

Po raz kolejny obiecuję sobie (he, he, he), że zanim zacznę coś nowego skończę co najmniej jedną zaczętą rzecz. No to kończę, na razie na tapecie serweta z poprzedniego posta i kółeczka, które nabrały nowego wyrazu, że tak powiem, ale o tym później:-)




i szczegóły: Linkoptymistycznie patrząc prawie połowa za mną:-)


Zostałam również zaproszona do zabawy w 11 pytań przez Kingasweet


a przez Lawendową Krainę Robótek "odznaczona wyróżnieniem:


Bardzo Wam dziękuję, ale pozwólcie, że jak zwykle nie będę kontynuować zabawy.